

pustkapowiem dobranoc pustce która mogłaby być tobą ja i tak zawsze byłam niewidzialna kiedy jesteś w pobliżu nawet moje słowa nie należą do mnie będę szła szara do przezroczystości znów nie dostrzeżesz miniesz mnie wpatrzony w pustkę która mogłaby być mnąpustka


banka mydlanagdzieś za tą ścianą jest świat realny i czas płynie tam normalnie tu wszystko jest leciutką grą mieniącą się bańką w której nie ma nic więc uśmiecham się jak na karuzeli patrzę jak ona zapala w tobie światło krzesam w sobie mały promyczek i mogłabym uchodzić za szczęśliwą gdyby nie pomięte marzenia leżące u moich stópbanka mydlana


Cieczczasem chciałabym być płynna móc ukryć się między płytkami chodnika albo spokojnie wsiąknąć w ziemię ciecz nie ma części ciała ból rozlewa się po niej całej rozpływa się ciecz nie może czuć chłodu i nie można jej zranić nie ma żył w których może płynąć krew gdybym była płynna mogłabym płynąć twoją drogą myślałbyś że nie wiesz o mnie a ja bym była tuż obok  Ciecz


wstega Moebiusato wydawało się proste zwyczajna katastrofa wszystko utonęło w trzepocie myśli czerwień zalała mi oczy i tylko chciałam opisać jak zawsze od wieków moje nieszczęście ma dwie ręce głowę i oczy które są... ale to nie tak piekło rumieńców to tylko preludium wiedza i wiara uszły daleko myśli krążą po zamkniętym torze uczucia są zawile proste logika przegrała z jednym wspomnieniem aksamitna zagadka wstęga moebiwstega Moebiusa
--
Gryzły się kaczki okropnie:
"A niech tę kaczkę gęś kopnie!"
Previous PageNext Page